Dlaczego jestem monarchistą? – ciąg dalszy

Kolejnym punktem do omówienia jest sprawa zarządzania. Rzeczą oczywistą jest, że w liczebnym pod względem populacji kraju władca sam nie może sprawować nad wszystkim bezpośredniej kontroli. Do tego trzeba stworzyć hierarchiczny (tego słowa nienawidzą liberałowie) system urzędniczy. W sprawnie działającym systemie za decyzję urzędnika jest odpowiedzialny nie tylko on, ale i jego zwierzchnik. Więc im bardziej ścisła hierarchia tym bardziej ścisła odpowiedzialność i kompetencje. W monarchii hierarchia jest ścisła, w demokracji rozmyta. Inną rzeczą jest, że władca nie powierzy urzędów laikom, ponieważ nie chce, żeby jego własność była zarządzana przez osoby do tego nienadające się.
Jedną z ważniejszych rzeczy jest stabilność prawa. W demokracji ciągle jesteśmy w fazie eksperymentów, a do tego zmieniające się szybko rządy zmieniają prawo, co powoduje niepewność zarówno wśród obywateli, jak i zagranicznych inwestorów. Kolejne pytanie: skoro te monarchie takie stabilne to czego nie przetrwały? Bo się zdegenerowały. Przykładem może być Imperium Rzymskie. Czy to, że upadło może posłużyć jako dowód na brak stabilności prawa?

Celem monarchy jest zachowanie niepodległości i pilnowanie porządku. W końcu jego państwo jest jakby jego domem w którym on jest panem. On musi zadbać o to, aby go nie stracić i zostawić go w dobrej kondycji dla potomnych. Celem nowoczesnej demokracji jest danie ludowi poczucia, że (mniej lub bardziej) ma wpływ na władzę z czego korzystają politycy, którzy (w większości) dochrapawszy się do władzy okradają kraj ile mogą.
Bardzo ważnym elementem każdej władzy jest autorytet. W monarchii tymi autorytetami jest rodzina monarsza. O tym, jak istotna jest rola władcy jako spoiwa kraju niech będzie przykład Franciszka Józefa I do momentu śmierci którego Austro-Węgry pozostawały spójnym organizmem państwowym, który mimo problemów dzielnie bronił się podczas I Wojny Światowej. Po jego śmierci i objęciu rządów przez Karola I, który jeszcze nie zdobył uznania wśród poddanych państwo się rozleciało. Z kolei w demokracji podobnego autorytetu do wcześniej rzeczonego cesarza nie zdobędzie nikt. No, chyba że komuś imponują obietnice wyborcze i podlizywanie się motłochowi. Ktoś może powiedzieć, że na autorytet trzeba sobie zasłużyć, a ja mówię, że jest on należny od urodzenia lub dołączenia do rodziny monarszej. Otóż nie. Ja tylko pokazuję różnicę między zdobywaniem szacunku w demokracji i monarchii.

Kaprysy ludu. Te bywają bardzo zmienne. Stabilniejsza od demokracji monarchia (co udowodniliśmy już wcześniej) lepiej radzi sobie z nastojami ludu. Ktoś teraz może sobie powiedzieć: taki historyk, a o rewolucji francuskiej chyba nigdy nic nie poczytał. Wręcz przeciwnie. Okres od rewolucji do końca I Cesarstwa to mój ulubiony okres historyczny w dziejach ludzkości. Więc kilka słów na ten temat. Dzisiejsza Wielka Brytania jest monarchią tylko na papierze, a w rzeczywistości jest demokracją – temu chyba nikt nie zaprzeczy. Podobnie było z przedrewolucyjną
Francją. Monarchią była formalnie, a w istocie tyranią. Wybuch ludu w takiej sytuacji był jak najbardziej słuszny. Byłby nawet pożyteczny, gdyby nie to, co przywódcy Wielkiej Rewolucji zrobili w dalszej kolejności. Panie Robespierre, ustrój się naprawia, a nie wymienia na jeszcze gorszy. Jedyny poważny argument przeciw monarchii absolutnej to możliwość łamania praw poddanych przez władcę. Owszem, jest to możliwe, ale prawdopodobieństwo tego jest dużo mniejsze niż w demokracji, bo władca nie ma zbyt wielkiej korzyści z łamania praw poddanych. Z kolei w demokracji jedni obywatele mają korzyść z łamania praw drugich (choćby utrzymanie się przy władzy przez zastraszenie obywateli).

Monarchia sprzyja zgodzie i solidarności między ludźmi. Łączy ich autorytet władcy. W demokracji ludzie wciąż się kłócą i tracą energię na wewnętrzne walki. Myślą nie o tym jaka będzie Polska, ale czyja będzie Polska. W monarchii nie ma na to miejsca. Nie ma o co się kłócić. Mając władcę nie musimy bić się o to czyj przywódca jest lepszy. I tak mamy tylko jednego. Monarchie toczą ze sobą wojny za pomocą dyplomacji, a w demokracjach dochodzi do wojen totalnych. Do tego monarchia jest lepsza od demokracji co chodzi o zapewnianie pokoju i sojuszu. Chodzi mi o pokrewieństwo między dynastiami. Więcej warty jest sojusz oparty na małżeństwie dynastycznym, czy na kawałku papierka? Rzecz jasna związki rodzinne między dynastiami nie gwarantują pokoju na 100 %. Ale chyba każdy przyzna, że robią to lepiej niż kawałek papieru.
Wróćmy jeszcze do prawa. A konkretnie do jego tworzenia. W monarchii
prawo jest oparte o ponadczasowe, wypracowane na podstawie doświadczenia prawo boże (lub jak kto woli naturalne). W demokracji prawo jest relatywne. W końcu lud może przegłosować wszystko, wystarczy go odpowiednio do niego zachęcić. Jeden z najsilniejszych argumentów za monarchią. Jest to istnienie arystokracji (nie mówię tu o ustroju, tylko o ludziach należących do dworu monarszego). W każdym państwie dwór jest wzorem do naśladowania dla ludzi nienależących do niego. Arystokracja stawia sobie wyższe wymagania moralne – zachowanie dobrych manier, utrzymanie i rozwój kultury. Przykład właściwej postawy moralnej podnosi moralność społeczeństwa. Ktoś może mówić: dwór – siedlisko intryg i próżniactwa. Ale czy nie sądzisz, że intrygi i próżność to nie łamanie prawdziwie arystokratycznych zasad. Ostatnim argumentem niech będzie ten najbardziej oczywisty. Monarchia jest
kolorowa, a demokracja szara i ponura. Niby można powiedzieć, że USA i UK to te same ustroje, ale już sama fasada monarchiczności daje Wlk. Brytanii niepowtarzalny charakter i prestiż, chociażby przez oficjalne ceremonie dworskie. Kwestie estetyczne też są ważne w życiu człowieka. W obecnych czasach wszyscy zachwycamy się dawnymi zwyczajami dworu i atrybutami władzy. A czy za kilkaset lat ludzie będą się zachwycać zamkniętymi w muzeach atrybutami władzy wybranej demokratycznie? Myślę że z przedstawionych argumentów jasno wynika że monarchia jest
najlepszym ustrojem wymyślonym przez człowieka. Ma zdecydowanie więcej zalet niż wad. Najczęściej spór trwa między demokratami i zwolennikami silnej władzy autorytarnej. Porównując monarchię i demokrację to tak porównywać Ferrari do hulajnogi. Wybór jest chyba oczywisty i myślę że każdy, nawet najbardziej zacięty demokrata przyzna mi rację że monarchia wcale nie jest takim złym ustrojem a przy odpowiednim zarządzaniu bije na głowę władzę ludu.

Rojalista

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *